wyzwanie (dni 6-8) niebieski – nogi – podziwiam

To wyzwanie, aby codziennie coś napisać nie jest takie łatwe jednak.  Zwłaszcza, że tematy są wskazane, a Magda w swoim wyzwaniu pozwoliła komasować wpisy.
Kilka dni mi wypadło, ale się nie poddaję.
Piszę dwa blogi i dla ułatwienia sobie wymyśliłam, że będę sobie wybierać, który temat, na którym blogu się pojawi – zatem:

wyzwanie dzień 5 – temat prosty – będzie na blogu robótkowym.

wyzwanie dzień 6 tutaj – temat – niebieski

Ulubiony kolor Addika – ma niebieski pokój, większość ubrań, zegarek, gra w klubie, który ma niebieskie barwy itp.  To też ulubiony kolor mój – zwłaszcza jego odmiany – granatowy i morski. A poza tym kojarzy mi się z czymś dobrym – bezchmurnym niebem, które ma dla mnie wymiar symboliczny – taka nadzieja, że pod chmurami jest ono, że pochmurne dni podwójnie pozwolą się cieszyć błękitem.

wyzwanie dzień 7 – nogi
Addik wstał na nogi bardzo szybko – zaczął chodzić mając niecałe 9 miesięcy. Nawet nie chodzić – łatwiej mu przychodziło bieganie. Bardzo szybko nauczył się też kopać piłkę (i nie tylko). Nogi były również najbardziej fascynującą częścią ciała. Trudno mu było za to nauczyć się skakać – jak się potem okazało, ze względu na zaburzenia czucia głębokiego. Ćwiczenia integracji sensorycznej pomogły 🙂
Dziś – nogi to bieganie, gra w piłkę i skarpetki – doprowadzające mnie do szału – muszą być białe, ale są użytkowane tak, że białe są tylko do pierwszego prania – nie mam pojęcia, gdzie trzeba włazić, żeby tak je zasyfić, że nawet pranie w 80 stopniach nie pomaga…

Nie wyobrażam sobie jak wyglądałoby jego Adhd bez nóg…

wyzwanie dzień 8 – temat – podziwiam
Nauczycieli – nawet tych, którzy pracują w tym zawodzie, bo muszą, bo nie mają innego pomysłu na siebie… A może tych nawet bardziej, niż tych z powołania?
Tak po ludzku najbardziej za to, że znoszą ten potworny hałas, jaki generują dzieciaki. Ale też za tą tytaniczną pracę wkładaną, żeby to towarzystwo zachęcić, zainteresować, zmotywować. Za znoszenie olewania, braku chęci… za wszystko. Zwłaszcza w takich czasach, gdy system wymusza szufladki, gdzie narzędzi dyscyplinujących praktycznie nie ma, gdy zamiast rozwijać kreatywność muszą zmuszać uczniów do wpasowywania się w ramki i tępić wszelkie odstępstwa…
Takich, którym trafi się w klasie uczeń z Adhd lub podobnym zaburzeniem, podziwiam szczególnie –  nawet jeśli nauczyciel nie wykazuje zrozumienia i nie moze lub nie chce odpuścić pewnych kwestii. I choć uważam, że mam prawo oczekiwać profesjonalnego podejścia – naprawdę rozumiem ich bezsilność i to, że bywa ono takie, a nie inne…