Święta z adhd – najbardziej wyczerpujący czas w roku ;)

Zastanawiam się co roku w ilu domach czas przed świętami jest naprawdę taki radosny, piękny, nastrojowy. U kogo jest to najpiękniejszy okres w roku?

U nas na pewno nie, i podejrzewam, że w tych domach gdzie jest choć jedno dziecko z Adhd albo głębszymi zaburzeniami to okres ogromnego wyzwania, test dla cierpliwości i wiele chwil zwątpienia…

Jednym z objawów bowiem jest totalny brak cierpliwości – nie ma za tydzień, nie ma w święta – ma być tu i teraz. JUŻ! Mój Addik jest już całkiem duży i nie jest tak dramatycznie jak kiedyś, ale nadal jest to trudny czas. Niestety jest to głownie czas czekania na prezenty…

 

Przygotowania?

robienie atmosfery? = strata czasu
– bo po co gotować coś czego NIKT nie je? (nikt czyli addik)
– to po co sprzątasz skoro wiesz, że zaraz znowu będzie syf?
– pierniczki? 4 sztuki i ma dość
– robienie ozdób? czy my nie możemy mieć kupowanych? jak wszyscy?
– kalendarz adwentowy – za jednym podejściem..

.christmas-cookies-553457_640

Dodać tylko muszę, że nasza rodzina nie obchodzi tych świąt w wymiarze religijnym, więc i to adwentowe oczekiwanie odpada.

List do Mikołaja?

Kiedyś udawało mi się spełniać marzenia obserwując o czym mówi, co ogląda…no i pisał listy do Mikołaja itp. Teraz wygląda to tak:

  1. mamo kupisz mi xyz?
    napisz list do Mikołaja
    eee to sam sobie kupię,

2. mamo na gwiazdkę chcę to i to. I powtarza to milion razy dziennie, aż do momentu gdy się okazuje, że  – nie chcę już tego, bo chce tamto. Ale chcę już teraz, bo do świąt jeszcze z 2 tygodnie!
A dzień przed  – juz nie chce i tamtego, bo mi się nie podoba – chcę sramto…

A same święta?

Wigilia ma mniej więcej taki przebieg:
– kiedy jemy? KIEDY jemy? KIEDY JEMY???
Po 5 minutach „ja już się najadłem – jedzcie szybciej! „, po kolejnych 10 napięcie zaczyna rosnąć, bo wychowawczo parę osób próbuje specjalnie przedłużać. Wreszcie jest zgoda na rozdanie prezentów, które są  błyskawiczne otwierane i …. w najlepszym wypadku koniec imprezy.
I mały człowiek chociaż mu się tłumaczy i przed i w trakcie i jeszcze po – że prezenty nie są najważniejsze, że ważne jest to, że jesteśmy razem, że nikogo nie brakuje przy stole. że mamy co jeść.  Liczą się tylko one. Co gorsze często nie jest ważne, że dostał to o czym marzył tylko to, że brat dostał trzy rzeczy, a on tylko dwie. I zamiast radości jest płacz, złość, rozczarowanie i pretensje.

Wtedy najczęściej się pojawiają się komentarze w stylu:  a może on był grzeczniejszy? Jesteś niewdzięczny, biedne dzieci się cieszą jak dostaną czekoladę, za rok nic nie dostaniesz jak nie umiesz docenić…. muszę pisać co dalej? Co to znaczy dla addika, dla mnie?

Chwilę jednak później – jak emocje wyhamują – mały Addik zaczyna ciekawić się co jest w paczkach tych, którzy ich jeszcze nie otworzyli. I robi mu się przykro, bo mama dostała tylko książkę, a babcia szal zrobiony na drutach. I nie ważne że to książka na którą mama sobie nie mogła pozwolić a bardzo chciała mieć, a w szal dla babci ktoś włożył pracę swoich rąk, czas – zrobił go specjalnie dla niej… chwilę później można z nim porozmawiać, choć przeważnie sam to sobie uświadamia, że fajnie, że to on dostał piłkę, a brat zestaw do nurkowania, bo przecież boi wody, a w piłkę gra w każdej wolnej chwili. Czasem nawet kalkuluje że niby dwa ale drogie a brat trzy ale tańsze…

Nie przedłużając – życzę wszystkim rodzinom, które mają addika w domu, aby ten czas próby przeszli zwycięsko, żeby wybaczyli dzieciakom ich niecierpliwość i cieszyli się z siebie.  Niech te święta będą tak spokojne, jak tylko możliwe 🙂

mamaaddika święta życzenia

Miło mi będzie jeśli napiszecie jak to wygląda u Was:)