Sprawdzian 6 klas – skąd tyle zaległości

Właśnie wróciłam ze szkoły, gdzie przypadło mi w udziale „pilnowanie” dzieci podczas przerwy w sprawdzianie szóstoklasistów.

sprawdzian
sprawdzian 6 klas

Przygotowania

Syn mój  egzaminem zbytnio się nie przejmował.
Namówienie go do rozwiązania testów łatwe nie było.
Namówienie na powtarzanie materiału było bardzo trudne.
Nawet podgonienie z bieżącymi tematami było stresujące.

Próbny poszedł bardzo słabo.
Kiedy dostaliśmy prace do przejrzenia, zaskoczyło mnie to, że rozwiązał dość skomplikowane zadania, a wyłożył się na wydawałoby się banalnych. Potem to samo się powtórzyło w tych, które rozwiązywał w domu.
Zaskoczyło mnie to do tego stopnia, że aż się zapytałam na fejsbukowej grupie, czy inne dzieci też tak mają – i okazuje się ze tak! Niezbyt mnie przekonało stwierdzenie, że łatwe zadanie usypia czujność – bo on nawet nie zauważa, że jest łatwe, tylko zaczyna je rozkmniać. Ale już to, że dzieci z zaburzeniami uwagi mają problem z układami linearnymi, zapaliło mi żaróweczkę – bo sporo wyjaśnia.

Co mnie zaskoczyło? np. takie zadanie – ile lat miał Jaś, który teraz ma 12 lat, kiedy urodziła się Zosia, jeśli Zosia jest od niego trzykrotnie młodsza? – kilka sekund i daje prawidłową odpowiedź z uzasadnieniem.

A drugie – na obrazku ma kartkę z kalendarza – środa 10 marca 2015r.
i dwa pytanie – czy tydzień temu był piątek? jaki dzień tygodnia będzie 30 marca.
Obie odpowiedzi źle.
I trzecia rzecz, która jest prosta jak drut, a za każdym razem sprawia kłopot – oś liczbowa… która liczba leży w takiej samej odległości od 2 jak 7… kosmos.

Ale jak się cofnę pamięcią, to wcześniej nie zwracałam uwagi na to, że Addik zwykle na hasło za tydzień, upewnia się podając datę i generalnie rzadko operuje dniami tygodnia (choć je zna) i świetnie zapamiętuje daty, a żeby przypisać dzień tygodnia musi mieć jakieś skojarzenie.

 

Sprawdzian

Dziś jednak muszę przyznać nie poznałam swojego dziecka. Przyszłam do szkoły wcześniej niż planowana przerwa – patrzę siedzi sam jeden… pierwsza myśl – wywalili go…
A on nie – skończył wcześniej 🙂 Nie wiem czy sprawdził (pewnie nie), nie wiem czy przeniósł wszystko prawidłowo (pewnie nie), ale byłam w szoku jaki był wyciszony.
Nie wiem czy to stres jednak dał o sobie znać, czy może tabletka aż tak działa (bo w sumie rzadko go widzę „na lekach”), ale później na tle klasy rzucał się w oczy w pozytywnym znaczeniu.
Usiadł sobie z boku z dziewczynami, nie krzyczał, nie wariował, zjadł, wypił – no oaza spokoju.

Skąd tyle zaległości?

Ja wiem, że ten test tak naprawdę jest po nic i że to tylko stres niepotrzebny i dla dzieci i dla rodziców i dla szkoły. Ale plusem jest to, że przygotowując się do niego wychodzi gdzie są zaległości, albo które tematy sprawiają problem. Niestety potwierdziło się jedno z moich przypuszczeń, że nie tylko w dzieciach leży przyczyna…I że nie tylko ja powinnam więcej czasu i pracy wkładać w pomoc w nauce.
Te kilkanaście minut obserwowania klasy i wychowawczyni dało mi odpowiedź na pytanie dlaczego „z tą klasą się nie da pracować”…

Przypomnę – przerwa w trakcie sprawdzianu…czyli stres, emocje itp…klasa rozbrykana na co dzień i bardzo głośna…

  • okrzyk „SIADAJ” lub „uspokój się” padł jakieś 8 razy
  • „przypominam, że macie 13 lat, a nie 3!” – jak zaczęli się wygłupiać – reakcja?  jeden się odezwał, że on 13 jeszcze nie ma…
  • jak padło „proszę paaaani on mi zabrał picie” i śmiech ogólny – to reakcja jak w przedszkolu – no dlaczego mu zabierasz picie – oddaj to nie twoje.
  • słowa „pocieszenia” dla chłopca, któremu zawieruszył się plecak – „a czego się spodziewałeś zostawiając go na ławce?”  Na szczęście tata innego dziecka zainterweniował i plecak się znalazł w 2 minuty.
  • oczywiście wszystkie komendy podniesionym głosem…

Podsumuję krótko… cieszę się że już bliżej niż dalej… 🙂
ps. I mam nadzieję, że wynik sprawdzianu jednak będzie pozytywny