Telefony, tablety, laptopy i inne ekrany.

W dzisiejszych czasach urządzenia elektroniczne są wszędobylskie i pewnie zdecydowana większość z nas, a już na pewno większość nastolatków i sporo dzieciaków, żyć nie może bez smartfona czy komputera. I ciągle musi być on line.

Ja sama też nie wyobrażam sobie życia bez internetu. Przyzwyczaiłam się do tego, że w każdej chwili mogę odpalić przeglądarkę w telefonie i sprawdzić interesującą mnie rzecz.  Obserwując jednak swoje dzieci czasem się zastanawiam, gdzie jest granica uzależnienia. Bo większość czasu to bezmyślne przewijanie fejsa, insta i innych snapchatów. W przypadku addików niebezpieczne dodatkowo, bo one i bez tego mają problem z koncentracja, nie umieją sobie zaplanować, co trzeba, co można i ile czasu zajmą poszczególne czynności. A te nieustannie pikające powiadomienia są bardzo, ale to bardzo rozpraszające.

Próbuję ograniczać ten czas jednak nie jest to łatwe, zwłaszcza, że nie da się ukryć, że Addik podłączony do internetu jest dużo mniej męczący i czasem przymykam oko na czas spędzony przed ekranami. Brakuje mi konsekwencji i nie mam często siły, ani ochoty na walkę i dyskusje.

Na portalu Additudmag.com znalazłam jednak fajny artykuł, który może pomóc, więc się dzielę.

urządzenia, mamaaddika, ekrany, smartfon, internet, komputer, telefon

9 kroków do ograniczenia czasu z ekranami

1.  Trzeba zasłużyć

Telefon z internetem, czy granie na komputerze powinny być przywilejem – dziecko powinno sobie zasłużyć na możliwość korzystania z niego, wykonując najpierw zadania – obowiązki. Przy okazji ćwiczą wytrwałość w osiąganiu założonego celu.
Stały dostęp do urządzeń gwarantuje kłopot z jego limitowaniem

2. Czas odpowiedni dla wieku

Zalecenia są aby dzieci w wieku 10-15 lat korzystały z urządzeń nie więcej niż godzinę dziennie. Hmmm …

3. Czas „ekranowy” oddzielony od czasu na pracę

To chyba najbardziej sensowna rada – w czasie odrabiania lekcji nic nie powinno przeszkadzać ani kusić – żadne smsy,  mesendżery, gierka. Lekcje mają priorytet – odrobione są przepustką do korzystania z urządzeń. Zawalane testy, czy gorsze oceny – szlaban na przyjemności.
Cierpliwości i wytrwałości sobie i innym rodzicom życzę 😉

4. Ustalone pory i czas korzystania

Ułatwić to mogą aplikacje blokujące dostęp do internetu np. w określonych godzinach czy do określonych stron. Z komputerem to sobie poradzę, ale jak to ograniczać w telefonie, poza jego zabraniem  – chętnie przygarnę pomysły. Nawiasem mówiąc wolałabym jednak uniknąć takich rozwiązań na rzecz porozumienia. No, ale w pewnych okolicznościach mogą okazać się niezbędne.

5. Przerwa „ekranowa”

Jeśli dziecku trudno się skupić na odrobieniu wszystkich zadań – na początek można ustalić krótkie bloki. Np 15 minut lekcji, 5 minut na internety.  Ustalamy wcześniej, ze to będzie tylko 5 minut, a potem konieczny będzie powrót do pracy – też na tylko 15 minut. Jak działa to ok, jak trudno wrócić do pracy po tych 5 minutach, następna przerwa przepada.
Ta opcja mi się podoba – jakoś wygląda na bardziej realną 🙂

6. Nie obawiaj się odbierania telefonu czy komputera za karę

Jak wyżej wspomniałam dostęp do urządzeń jest przywilejem, więc złamanie zasad powinno w naturalny sposób go ograniczać. I jednocześnie dajmy szansę na nie zasłużyć. Nie musi to być szlaban na tydzień czy miesiąc – wystarczy kilka godzin -moim zdaniem to nawet jest skuteczniejsze bo działą szybko i podejrzewam, że jest większa szansa na konsekwencję z naszej strony i działanie wychowawcze.

7. Sypialnia bez ekranów

Sen jest kluczowym elementem w życiu każdego, ale dla addików ma szczególne znaczenie, gdyż tylko wtedy regeneruje się ich przeciążony układ nerwowy. Większość dzieci ma problem z zasypianiem, a urządzenia zdecydowanie tego nie ułatwiają. Przed snem nie powinny zatem korzystać z komputera, telefonu, ani oglądać telewizji. Ekspert radzi, aby 10 minut przed czasem do łóżka, ustawić jakiś budzik, żeby dziecko zdążyło skończyć to co robi. Nasza psycholog mówi, że przynajmniej godzinę przed spaniem powinien się już wyciszać….
Raczej niewykonalne w naszym przypadku, bo z lekcjami schodzi prawie do końca.

8. Dodatkowy czas ekranowy

Fajnym sposobem jest danie możliwości zarobienia dodatkowego czasu ekranowego. Przykładowo za każde pół godziny czytania czy zabawy na dworze – dodatkowe pół godziny z fejsbukiem czy grą. Przekaz ma być taki, że zbyt długo trwająca jedna czynność nie sprzyja mózgowi, niezależnie jaka to czynność – ma to zachęcić do różnorodnych aktywności co przyniesie korzyść i dla mózgu i dla ciała

9. Odłączajcie się razem

Niech to nie będzie tak, że tylko addik ma limitowany czas – ustalmy, że każdy z nas korzysta z urządzeń w określonym celu i czasie, ustawmy wspólny czas offline i róbmy w tym czasie coś razem. Nie sprawdzajmy fejsa co 5 minut kiedy jesteśmy na spacerze, a kiedy gramy w planszówkę to telefon musi poczekać.

Gdyby ktoś miał ochotę to podaję link do oryginalnego artykułu

 

 

 

 

  • Dzieci patrzą w nas jak w lustro, więc tak powinno być najprościej 🙂 I mój syn bardzo pilnuje, żebym w jego czasie była offline. w drugą stronę niekoniecznie;)

  • Taty creme de la creme

    Do mnie najbardziej przemawia krok dziewiąty „odłączajcie się razem”. Chyba najlepiej uczyć pewnych rzeczy przykładem, przekazać czytelną informację: „ja też teraz nie oglądam”. i już mamy chwilę dla siebie! Pozdrawiam 🙂

  • Ana_Szulc

    U nas granie jest przywilejem i nagrodą. Za zrobienie zadania domowego, nauczenia się lub czytania lektury i spakowanie plecaka. Każde dziecko, nie tylko z ADHD, potrzebuje naszej kontroli nad czasem spędzanym przed ekranem, bo to jest straszna pułapka, w którą wpada niejeden dorosły…

    Nie podoba mi się jedynie pkt 5. Przy zadaniu domowym, nauce czy nawet sprzątaniu nie ma mowy o TV czy innym ekranie. Też stosujemy metodę tzw. pomidora (15 minut pracy, 5 minut odpoczynku), ale odpoczynek to ping-pong, piłka, skakanie na skakance czy inne przyjemności. Wiem, że gdybyśmy zezwolili nawet na minutę oglądania czy granie to później byłby wielki problem z oderwaniem się.

    • mamaADDika

      U nas ten problem jest niestety bardzo nieogarnięty. Jak wspomniałam te pomysły nie są mojego autorstwa – i w sumie zgadzam się z Tobą, że 5 minut to jest chwila, po której z 15 zajmie powrót do pracy. O ile w ogóle dziecko będzie w stanie się skupić, myśląc o następnej przerwie.
      Twój „pomidor” mi się bardziej podoba 🙂 I myślę że dzieciom też.
      Dzięki za głos w tej sprawie 🙂