Mity o Adhd i czego nie lepiej nie mówić rodzicom Addika

Mimo tego, że są żelazne dowody medyczne na to, że Adhd jest to zaburzeniem neurobiologicznym, wciąż wielu, jeśli nie większość,  widzi w tym bezradność wychowawczą rodziców lub ewentualnie za dużo telewizji i komputera i zbyt dużo słodyczy.
To oczywiście mity, a rodzice którym przypadło w udziale wychowywanie takich dzieci, dostają białej gorączki słysząc takie opinie oraz poniższe „mądrości” .

1. nigdy bym nie pozwolił swojemu dziecku tak się zachowywać, ten dzieciak robi z tobą co chce. Trzeba przykręcić dyscyplinę, a nie przymykać oko i na wszystko pozwalać.

Objawem ADHD są poważne zaburzenia zachowania. OBJAWEM!
Powyższe stwierdzenia są szczególnie przykre, gdy mówią to osoby, które znają dziecko i same próbują bezskutecznie „coś z tym zrobić”, niepowodzeniem  oczywiście obarczając rodziców.
Tu standardowe metody wychowawcze nie działają i nie można porównywać dzieci zdrowych z addikami. Nie oczekujemy przecież od krótkowidza, że będzie miał sokoli wzrok, bo oczy ma, prawda?

2. nie przejmuj się – wyrośnie z tego

Na początku pewnie każdy ma taką nadzieję. Choć nawet wtedy marna to pociecha na chwilę obecną. Ale to nie jest etap rozwojowy. Próba przeczekania raczej pogorszy sytuację, nic nierobienie albo traktowanie problemu jakby nie istniał, też raczej wiele dobrego nie przyniesie. 2/3 addików zmaga się z ADHD również w wieku dorosłym. Pozostała 1/3 była zdiagnozowana i odpowiednio „prowadzona”.

3. on specjalnie szuka problemów

Nie szuka – przeważnie walczy sam ze sobą, żeby usiedzieć w spokoju, nie wydrzeć paszczy niepytany, czy skupić się na zadaniu do wykonania. Często, działając spontanicznie faktycznie robi coś głupiego, ale przeważnie intencje miewa dobre. Karanie w takich przypadkach (nawet tylko słowne) daje efekt zupełnie odwrotny. Podcina skrzydła i odbiera wiarę w siebie.

Tu kolejny przykład, który mi mocno utknął w pamięci – przykład jednocześnie spontaniczności i tego jak można słowami zniszczyć – zima jak nie wiem, śniegu nawalilo z pół metra, a mały jeszcze wtedy Addik raniutko, po cichu wstał, ubrał się i poszedł odśnieżyć podjazd, żeby dziadek miał niespodziankę. A dziadek wyszedł, popatrzył i… ochrzanił go niemiłosiernie, że od dołu szedł i co odgarnął to udeptal i teraz ślisko…. Nawet nie chcę myśleć jak się poczuł wtedy dzieciak…dziadek chwilę potem się zreflektował, ale co powiedział, to powiedział…

5. nie przesadzaj – żywy dzieciak i tyle

No niestety nie tylko… „żywy dzieciak” obserwowany przez chwilę, dwie, jest tylko żywy. Ale jak już na pierwszy plan wyjdzie impulsywność i „niechcący”, to wtedy „żywy” staje się niewychowanym bachorem. Kompletu objawów na dłuższą metę tak łatwo zbagatelizować nie jest.

6. za moich czasów nie było adhd – takiego zachowania się oduczało porządnym laniem

To tak jak z nowotworami – ich wcale nie jest jakoś super więcej niż dawniej – poprawiła się wykrywalność. A wiele dorosłych osób, niezdiagnozowanych w dzieciństwie dziś ma łatkę lenia, bezradnego życiowo, a czasem nawet bandziora, czy „psychola”.

A odnośnie kar zwłaszcza cielesnych to jak wspominałam – efekt przeważnie odwrotny.
Ja z przekonania jestem przeciwna biciu i jest to dla mnie przejaw bezradności rodzica, Zdarzyło mi się raz, nie ukrywam, że pod presją otoczenia (co nie zmienia faktu, że wolałabym to wymazać z życiorysu) i Addik oberwał. Nie pamiętam okoliczności, ale to bylo jeszcze grubo przed odkryciem przyczyny i naprawdę to był okres ciężkich walk o wszystko, wieczne awantury, krzyki itp. Na pewno był problem z zagonieniem do lekcji, atrakcja w postaci „otoczenia” w drugim pokoju – burza się rozpętała, próba sił, ostrzeżenia jedno, drugie – efekt zerowy – pas poleciał.  Addik nawet nie mrugnął. Lekcji też nie zrobił. Ja się czułam fatalnie, on się czuł fatalnie i mimo, że go przeprosiłam (czym oczywiście zasłużyłam na mega minus otoczenia), dalej to we mnie siedzi.
Jakiś czas potem, po kolejnej awanturze, kiedy wykrzyczał mi, że jestem najgorszą matką na świecie i nienawidzi naszej rodziny i by wolał iść do domu dziecka, zapytałam, co by chciał w tej rodzinie zmienić.  Zanim się zastanowił powiedział żebyś już nigdy więcej mnie nie uderzyła….

7. je za dużo słodyczy

To taka półprawda. Cukier i inne świństwa dodawane do słodyczy mogą nasilać objawy adhd.
W taki sam sposób jednak działa to na zdrowe dzieci i pewnie na większość dorosłych – kto z nas nie sięgnął po batona w czasie ciężkiego dnia w pracy, czy po czekoladę na poprawę humoru?
Jednak na przyczynę adhd wpływu niestety nie ma.  I choćby wyeliminować cukier zupełnie, to w kwestii samego adhd na wiele się to nie zda.
Co nie zmienia faktu, że jestem jednak zwolenniczką ograniczania spożycia słodyczy.

8. on się po prostu musi wyszaleć

Mój Addik jak pewnie większość addików się nie męczy, częściej biega niż chodzi, po 6 lekcjach w szkole, godzinie na boisku, 2 godzinnym treningu, na który i z którego jedzie na rowerze, wpada do domu, rzuca rzeczy i znów leci na boisko.
I wcale nie jest wykończony jak wraca do domu.
Nadmiar energii nie jest przyczyną – jest objawem.

A na koniec traktowanie podawania dzieciom leków, jako wygodnictwo.

Czy adhd jest chorobą czy nie rożnie się mówi, jest zaburzeniem, którego nie da się leczyć – ale można łagodzić objawy. Leki mają zwiększac komfort życia addików – otoczenia przy okazji. Wbrew temu co większość uważa nie są to leki uspokajające – najczęściej są to leki, które u zdrowej osoby wywołałyby efekt pobudzający – taki dopalacz. Robią w mózgu recykling neuroprzekaźnika, dzięki czemu jego brak nie daje się tak mocno we znaki.