PYCHA wyzwanie Maknety – dzień 3

Moja znajoma Makneta, ogłosiła wyzwanie 30 dni blogowania w listopadzie. Na każdy dzień wymyśliła inne słowo, które ma się stać tematem posta. Początkowo stwierdziłam, że nie podołam (myśląc o robótkowym blogu), ale tutaj może to się udać.

Oto tematy zabawy:

Zaczynam od trzeciego dnia – i od razu trudne… Dlaczego? Bo tematem dnia jest:

Pycha wg wikipedii  –
pojęcie i postawa człowieka, charakteryzująca się nadmierną wiarą we własną wartość i możliwości, a także wyniosłością. Człowiek pyszny ma nadmiernie wysoką samoocenę oraz mniemanie o sobie. Gdy jest wyniosły, towarzyszy mu zazwyczaj agresja.

Czy znajduję takie cechy u Addika – myślę, że nie. Z pewnością nie ma on nadmiernie wysokiej samooceny, ani mniemania o sobie – po tych wszystkich latach utwierdzania go w przekonaniu, że jest niegrzeczny, trudny, głośny, złośliwy, wredny beznadziejny itp. jego wiara w siebie dopiero nieśmiało kiełkuje – dopiero zaczyna wierzyć w siebie i swoje możliwości. A agresja jest objawem czegoś zupełnie przeciwnego…

Teraz kusi napisać o innej osobie, która zajęła dużo miejsca w naszym życiu i której pycha jest z daleka widoczna i swojego czasu była uciążliwa, ale nie bardzo mam ochotę i w tym miejscu zostawiać ślady po niej. Tu ma być nasze nowe – lepsze  życie.

I co? koniec postu?

Zajrzałam jak temat ujęła Magda – i aż się uśmiechnęłam – nie o taką pychę jej chodziło :))))

Pycha czyli coś pysznego – wspaniałego !!!!

To już można się rozwinąć. Magda pokazała najpyszniejsze wzory do wydziergania – ja też bym mogła o wzorach i wełnach dużoooo, ale tutaj nie ta bajka, więc będzie dosłownie – o jedzeniu.

Mój Addik akurat z tym nie ma problemu – od małego lubił próbować nowych smaków, jadł chętnie i dużo i dziś też nie mogę narzekać. Je w zasadzie większość rzeczy.
Ma też swoje od pierwszego razu, ukochane dania – podaję w kolejności w jakiej mi przychodzą do głowy:

*panna cotta (pokochał tą z torebki, ale spróbował prawdziwej i też kocha)

*ciasto 3 bit (nawet jak się nie uda to jest pysznie)

*jajka w każdej postaci (np w niedzielę rano 3 na miękko, a w ciągu dnia jeszcze 5 na twardo)

*surowy sos do pizzy, w którym macza starty ser (nie umiem wytłumaczyć, ale uwielbia to)

*klopsiki z ikei

*ukochana zawsze i wszędzie – kanapka z serem i keczupem 🙂

A na koniec zostawiłam zestaw, który u innych wzbudza najpierw zdziwienie i lekki niesmak, a przez Addika zawsze jest kwitowany słowem „pyyyyycha”!!!!

Co to takiego?   FRYTKI maczane w SZEJKU :))))