Jak sobie radzić z dzieckiem z adhd?

Że życie z dzieckiem chorym na Adhd nie jest łatwe to już wiadomo.

Dlaczego?
– bo mamy wrażenie, że nie koduje schematów, że powtarza na okrągło te same błędy, że nie wyciąga wniosków… (i tak jest naprawdę)
– bo nie wiadomo kiedy nastąpi wybuch, ani co go wywoła,  więc żyjemy w ciągłym napięciu  -spodziewać się go można w każdej chwili
– bo wszyscy (a przynajmniej większość) patrzy na nas jak na niekompetentnych rodziców, tudzież podejrzewa bezstresowe wychowanie…

Jak sobie radzić?

Otoczeniem okazjonalnym (goście, przechodnie na ulicy, ludzie w kolejce do kasy) proponuję się nie przejmować (przynajmniej dopóki nikomu nie dzieje się krzywda).

Otoczenie regularniej bywające z naszym dzieckiem uświadomić, na tyle aby nie patrzyli tylko na zachowanie  – bo inaczej się to odbiera wiedząc na czym polega problem.

A osobom żyjącym na codzień nie pozostaje nic innego jak poznać wroga i nauczyć się z nim żyć.
A przypomnę – wrogiem jest adhd nie dziecko!!

To co możemy, a nawet musimy zrobić:

Dziecko MUSI czuć się kochane bezwarunkowo i akceptowane – po prostu traktujmy je tak, jakby było dzieckiem idealnym. Pamietajmy że u dzieci z adhd  przeważnie występuje opóźnienie w rozwoju emocjonalnym – traktujmy je pod tym względem jakby było 3 lata młodsze.  Nigdy nie odmawiajmy przytulenia, buziaka na dobranoc z powodu złego zachowania

Zastąpmy karę dyscypliną – to dwie, bardzo różne rzeczy – musimy pokazywać jak powinno się zachowywać, wyjaśniać co jest niewłaściwe i dlaczego, stopniowo doprowadzając do zmiany nawyków.
Ustalmy jakie reakcje są akceptowalne, wytłumaczmy dziecku, że ma prawo się zdenerwować, że ma prawo tą złość okazywać, ale nauczmy w jaki sposób. Nie oczekujmy też poprawy z dnia na dzień – konsekwentnie reagujmy i upominajmy – potrzeba wielu, wielu powtórzeń, żeby działanie stało się nawykiem.

Pamiętajmy, aby nagradzać i chwalić dobre rzeczy – nawet te najmniejsze – za każdym razem, kiedy dziecko zachowa się zgodnie z oczekiwaniem, kiedy powstrzyma się od wybuchu, czy odrobi lekcje bez awantury, albo nie zostawi brudnego talerza na stole – to da mu poczucie sukcesu i zmotywuje do dalszej pracy nad sobą.

Kara skupia się na negatywnych rzeczach, buduje w dziecku poczucie bycia złym dzieckiem, poczucie bezradności wobec swojej bezradności. Oczywiście, czasem nie ma innego wyjścia niż kara – musimy być jednak pewni, że zachowanie było celowe i świadome. Nie karajmy za coś, na co dziecko nie ma/miało wpływu, Nigdy nie karajmy fizycznie i uważajmy na słowa – bo one ranią bardziej niż klaps. Karą niech będzie np. odebranie przywilejów.

Skupiajmy się na rozwiązaniu problemów, nie na samych problemach. Współpracujmy w poszukiwaniu tych rozwiązań – wspólne ustalenia będzie łatwiej przestrzegać i egzekwować. Kooperacja jest największym sprzymierzeńcem – da dziecku poczucie wpływu na swoje życie i zachowanie, nie będzie tak frustrujące jak „bo tak” powiedziane przez rodzica. Tu również duże wyzwanie, aby nauczyć się odmawiać w pozytywny sposób.

Pilnujmy swojego zachowania – jesteśmy w końcu najlepszym wzorcem dla naszych dzieci – starajmy się panować nad emocjami, zawsze przepraszajmy za wybuch, nie wydzierajmy się na okrągło na nasze „bachorki”.

Przestańmy zrzędzić – wyrzućmy ze słownika „ty znowu”, „ty zawsze”, „jak zwykle”, „ty nigdy”… nie czepiajmy się, nie organizujmy wykładów, bo one i tak nie dotrą – przerzućmy się na jednoznaczne, krótkie  komunikaty.

Zorganizujmy jak najbardziej otoczenie, rozkład jazdy i nauczmy tego dziecko – oczywiście powtarzając i przypominając setki razy co i jak powinno być zrobione – wszelkie organizery, karteczki, przypominajki są przyjaciółmi.

W naszym domu ostatnie 3 punkty wymagają zdecydowanego poprawienia – ja mam 3 w 1 – brak organizacji powoduje zaburzenia w moim planie więc zrzędzę pod nosem albo i i nie pod nosem, zwykle mało przyjaznym tonem…
Napiszcie co skutkuje u Was, a z czym jest najtrudniej?

 

  • Dziękuję za tak miłe słowa. A problem jak najbardziej był zauważny. Splot innych okoliczności i wizyta u lekarza, który zbyt zdecydowanie to wykluczył opóznił właściwą diagnozę.
    Pozdrawiam i zapraszam 🙂

  • Pani blog jest świetny! Dowiedziałam się z niego bardzo dużo na temat ADHD. Dziwi mnie, że nikt nie zauważył problemów w klasach młodszych i nie skierował na badania.
    Życzę cierpliwości! Będę do Pani wracała i podczytywała.