Instrukcja obsługi adhd – zrozumieć, by żyło się lżej

Nie da się zrozumieć ADHD nie znając roli emocji w funkcjonowaniu mózgu.
Są pewne zachowania, których osoba cierpiąca na adhd nie będzie w stanie wyeliminować, gdyż wynikają z istoty zaburzenia.
Są jednak  mechanizmy, których poznanie, zrozumienie i zaakceptowanie przez osobę niemającą adhd ułatwi życie –  innymi słowy trzeba poznać instrukcję obsługi adhd.

Addik może i powinien pracować nad swoimi słabościami, ale pewnych rzeczy przeskoczyć nie będzie w stanie. Te słabości i świadomość jaki to ma wpływ na otoczenie i bliskich są wystarczająco dużym ciężarem. Dlatego spróbujmy zrozumieć ten mechanizm i nauczyć się żyć w lekko niestandardowy sposób. No dobra, bądźmy szczerzy… lekko to lekko powiedziane.

O tym jak to wszystko hula napisałam szerzej w tym poście. To o czym musimy pamiętać szczególnie to to, że u nas działa mechanizm kontroli emocji, który pozwala się zastanowić , przeanalizować sytuację, wybrać sposób działania, zdecydować co jest ważne i pilne, co może poczekać, a co zignorować. W mózgu z adhd tego nie ma – nie ma przełącznika ON/OFF. Nie ma nawet przycisku PAUZA…

Na Addika emocje spadają nagle i ogarniają w sposób całkowity, nie pozwalając na analizę sytuacji. Stąd niezrozumiałe dla nas wybuchy wściekłości z byle powodu, czy przeskoki z euforii do rozpaczy. Entuzjazm i znudzenie. Reakcje często nie adekwatne do sytuacji – wpadanie w panikę czy poczucie beznadziei. To samo w codziennych czynnościach – trudność w ustaleniu priorytetów, problem z organizacją. Skupienie się na danej czynności od początku do końca…

Jak to wygląda w praktyce?
Addik postanawia odrobić lekcje. Na biurku stoją brudne naczynia, postanawia więc je wynieść. Wynosząc je dochodzi do wniosku, że w sumie lepiej mu się pracuje jak biurko jest puste (włącza się entuzjazm) – zaczyna więc sprzątać, wywala śmieci, chowa niepotrzebne rzeczy do szafki. A w szafce znajduje ładowarkę do aparatu fotograficznego. Przekłada ją do szuflady z aparatem i przy okazji zaczyna przeglądać zdjęcia… przypominają mu się wakacje i zaczyna planować następne. Z jeszcze większym entuzjazmem wpada do mojego pokoju i żąda natychmiastowego poszukiwania gdzie będziemy nocować (przypomnę jest grudzień, nie wiem kiedy będę miała urlop, nie wiadomo kiedy będzie obóz, nie wiadomo ile, co będzie kosztowało – ja akurat robię co innego, a on powinien od pół godziny odrabiać lekcje). Jest bardzo niezadowolony, że ja OCZYWIŚCIE mam ważniejsze sprawy i jestem najgorsza na świecie, wychodzi z pokoju z bardzo nieuprzejmym komentarzem, trzaskając drzwiami. Wściekły włącza telewizor i się uspokaja… po chwili docierają do niego moje argumenty na bezsens szukania teraz i przychodzi ze swoimi całkiem sensowymi planami. Zaczyna odrabiać lekcje, ale daje o sobie znać głód – idzie więc coś przekąsić, potem idzie się kąpać (bo takie było założenie – lekcje-kolacja-kąpiel). O tym, że lekcji w końcu nie zrobił przypomina sobie leżąc już w łóżku.
Kiedyś doprowadzało mnie to do szału, bo lekcje to najgorszy fragment dnia i chciałam mieć to z głowy jak najszybciej. I poganiałam, a on się wściekał, bo przecież od godziny odrabia lekcje, a ja się czepiam!! Teraz po prostu staram się upewnić czy zrobił.

Jak niejednokrotnie wspominałam, staram się jak najlepiej poznać mechanizm tego zaburzenia. Szczególnie lubię czytać o tym jak problem wygląda z punktu widzenia osoby z nim się zmagającej. Większość z nich zwraca uwagę na poczucie niezrozumienia przez otoczenie tego, że wiele rzeczy, które robią są od nich zupełnie niezależne: Jeśli złamiesz rękę masz gips, temblak, ludzie Ci współczują. Nie mają pretensji, że im pomagasz nieść zakupów, a nawet niosą twoje… A Adhd nie widać. Wiele z tego co widać to nie mój charakter, tylko objawy. Chciałbym mieć wpływ na niektóre zachowania, ale nimi steruje mózg, nie moja wola. Przydałby nam się taki „adhd temblak”.

temblak zrozumieć adhd, instrukcja obsługizdjęcie pochodzi ze strony sklepu megamedic.pl

Wybrałam też kilka rzeczy, które nie będąc traktowane jako cechy charakteru są dużo łatwiejsze do zaakceptowania.
Przypomnij sobie ile razy w myślach czy pod nosem przekląłeś, skrytykowałeś pomysł szefa, czy kazałeś komuś spadać na drzewo. A teraz pomyśl jakby było, gdyby ten ktoś mógł słyszeć Twoje myśli. Ja po prostu czasem czuję, że jak czegoś nie powiem, właśnie w tej chwili to wybuchnę. Nie umiem tego powstrzymać. Często już w momencie mówienia wiem, że słowa które padną są niewłaściwe. Głupio się wtedy czuję, bo przecież raz może się wymknąć, ale ciągle i ciągle?
Myślę że to fajnie obrazuje istotę impulsywności.

Kiedy do mnie mówisz, patrzę na ciebie, słyszę słowa, ale po chwili łapię się na tym, że obserwuję, jak porusza Ci się nos w trakcie mówienia, albo liczę, co ile sekund mrugasz. Odpływam mimo, że wyglądam jakbym pilnie słuchał. Odpływam chociaż naprawdę staram się wsłuchać w to co mówisz.
Znajomo? A jakże 😉

Podjęcie decyzji lub zakończenie zadania jest prawie niemożliwe. Nie dlatego, ze jestem leniwy, czy nie potrafię. Po prostu widzę tyle opcji, tyle możliwości, a wszystkie są jednakowo dobre i jednakowo złe, a w dodatku niektóre się wykluczają… I każdą rzecz można poprawić, dopieścić. W mojej głowie naprawdę cały czas machina się kręci. Dlatego tak chętnie zrzucam odpowiedzialność na innych, pozwalam innym podejmować decyzję, dokonywać wyboru. Często też jestem z nich niezadowolony, bo ja bym zrobił inaczej, tylko …. końca nie widać.

Co jeszcze jest typowe i również uwarunkowane tym jak działa ADDmózg?
Specyficzna organizacja – często w postaci kupek, stert papierów, które sprawiają wrażenie braku organizacji i poniekąd nim są… ponieważ problem z ustaleniem co jest ważne, a co mniej występuje na każdej płaszczyźnie życia, nawet po załatwieniu sprawy, wszystko co się z nią wiązało „może się przydać” i jest odkładane na kupkę. Brak organizacji powoduje też to że ilość papierów wygenerowana przy załatwianiu tej sprawy jest nieco większa niż niezbędne minimum – i tak na kupce lądują wszystkie wersje próbne, drukowane w różnych formatach itp. Kupki z biegiem czasu rosną, zaczynają irytować , a próba ich zredukowania rodzi frustrację, bo jest tego dużo. Ale jak poukładać otoczenie jeśli mózg nie jest zaprogramowany w trybie porządkowanie?
Mnie przyznaję doprowadza do szału nieodkładanie rzeczy na miejsce, albo chociaż w jego okolice…

Addiki dochodzą do mistrzostwa w unikaniu zadań, które sprawiają im trudność, w efekcie często o nich zapominają. To wieczne odkładanie na potem, na jutro. To jest trudne do zrozumienia dla otoczenia, bo temu zapominalstwu paradoksalnie towarzyszy świetna pamięć do szczegółów np. taka historia – na fejsie znajoma wrzuciła post z informacją, ze jej synowi ukradziono rower, który stał na klatce schodowej. Pokazuję go Addikowi, ku przestrodze, bo dość beztrosko zostawia swój, a on spojrzał na zdjęcie, wyprysł z domu i po chwili wrócił z informacją, że sprawdził i ten rower stoi przypięty do stojaka koło szkoły. Okazało się, że syn znajomej pojechał do szkoły, ale zapomniał o tym i wrócił piechotą… Zapamiętalibyście jakie rowery stały pod szkołą? Ja nie wiem czy bym była w stanie powiedzieć czy w ogóle jakieś były.

Kolejna kwestia mnie zastanawia – multitasking – to podobno to w czym Addiki czują się idealnie – ręce zajęte jednym, głowa drugim, a w tle coś jeszcze. Ja też staram się wykorzystywać czas na maksimum, ale efekt przeważnie nie jest taki jak oczekiwany, bo jednak nie da się jednocześnie robić kilku rzeczy z tą samą wydajnością. I to co ja robię to np. zmywanie garów w czasie kiedy się gotują ziemniaki, a nie jednoczesne ich obieranie i klepanie kotletów 😉
W przypadku mojego Addika widzę, że o robieniu lekcji w ciszy mowy nie ma, muzyka w tle nie wystarcza, ale znowu grający telewizor jakoś skupieniu nie służy.  Tylko czym to zastąpić?
Znając potrzebę mózgu do dużej dawki bodźców nie upierajm się przy pracy w absolutnej ciszy jeśli dzieciakowi wyraźnie to nie pomaga – próbuję raczej znaleźć źródło bodźców, które nie angażuje uwagi.

I na koniec optymistycznie –  pamiętajmy!
Myśli, słowa i emocje mają MOC
To, że u Addików są tak intensywne, może działać na ich korzyść – bo ileż to razy z zazdrością patrzymy na nasze dzieciaki z zapałem zabierające się do jakiejś czynności, pełne wiary w jej sens i sukces. Kierujmy ten entuzjazm w dobrą stronę – nie zniechęcajmy, nie krytykujmy, nie podcinajmy tych żywotnych skrzydełek. Chwalmy starania nawet jak efekt nie jest olśniewający.