LIST – wyzwanie Maknety dzień 4

List …niby prosty temat…

W dzisiejszych czasach już nawet rachunki rzadko się zjawiają w skrzynce pocztowej. Zwykłego listu nie dostałam chyba z naście lat. Od czasu kiedy ostatni członek rodziny, z którym koresponduję podłączył się do sieci, sama ich też nie pisuję.
Opowiem zatem o innym liście.
Mama Addika ma też drugiego syna. W aspekcie ruchliwości, czasu reakcji i okazywania emocji i ogólnie zachowania zupełne przeciwieństwa. Nie sprawia poważnych kłopotów. Dobrze się uczy. Nie upomina się o swoją część uwagi. Mniej lub bardziej pokornie znosi to wszystko, co niesie Adhd. Jestem przekonana, że ma tego dość, wkurza go i z pewnością chciałby, żebym znalazła cudowny sposób na pozbycie się problemu. I pewnie nie raz pomyślał, że to moje błędy są przyczyną i próbował rozwiązać sprawę „po swojemu”, burząc niechcąco to, co udało mi się zbudować.
Mimo tego, że siłą rzeczy często jest spychany w cień brata, mimo tego, że cierpi wcale nie mniej przez to co się dzieje i ponosi też niemałe koszty, mimo, że nie mogę mu poświęcić nawet ułamka czasu, który mu się należy, pewnego dnia, zamiast prezentu dostałam od niego taki LIST, że nawet teraz na wspomnienie ściska mi gardło…
List zawierający słowa, których nigdy nie usłyszałam od tych, od których powinnam je usłyszeć. Słowa, których nie miałam prawa oczekiwać od niego. Bardzo dojrzałe, pełne miłości, wdzięczności i zrozumienia.
I chociaż wcale mi nie gaszą wyrzutów sumienia to jednak podtrzymują na duchu.

Ksiażki – listy

Dziś też podglądnęłam posta Maknety, która napisała o książkach – listach.
Ja „Rozmowy w sieci” przeczytałam i bardzo mi się podobały – nie przełknęłam natomiast filmu – zatem Magda – daj książce szansę 🙂
Czytałam też inną książkę – która jest też zapisem korespondencji – Love, Rosie. Opowiada o niespodziankach jakie serwuje życie, ale również o trudnych ucieczkach o tego, co nam dane i o ogromnych konsekwencjach niedopowiedzeń i niepotrzebnej dumy. Głównych bohaterów poznajemy kiedy są dziećmi i towarzyszymy im przez większość dorosłego życia.
Trochę smutna, chwilami wzruszająca i bardzo pozytywna opowieść 🙂