wakacje z dzieckiem – Addiki w stolicy

 

Wakacje z dzieckiem to samo w sobie jest wyzwanie. Urlop z dzieckiem z adhd….

Tym razem krótki, wakacyjny post.  Ale za to ze zdjęciami 🙂

Odkąd planów urlopowych nie muszę z nikim uzgadniać, organizując wakacje myślałam o tym jak zapewnić dzieciom atrakcje, nie zbankrutować i jednocześnie podładować swoje baterie. Zwykle padało na góry – to pewniak dla mnie i coś innego dla chłopaków.
Dla Addika z tych wypraw najbardziej atrakcyjny był dojazd i okoliczne atrakcje typu gokarty, czy park linowy. Góry to przecież nudy – łażenie tylko po to, żeby zobaczyć wszystko z góry?  (no dobra widok był ok, ale żeby tyle iść?). Uczyliśmy się jednak kompromisów – on ze mną pochodzić, ja z nim na atrakcje.
Tym razem kompromis był nieco mniej kompromisowy. Splot różnych okoliczności sprawił, że na góry nie mogliśmy sobie pozwolić, więc tydzień spędziliśmy w dość nietypowym wakacyjnym miejscu – w Warszawie. Dla Addika w sumie pierwszy raz, dla mnie w pierwszy taki czysto rozrywkowy wyjazd.

Tydzień bardzo intensywny, ale o dziwo bez jakichś negatywnych objawów, bez wybuchów złości, bez fochów i myślę, że duża w tym zasługa tego, że ja inaczej byłam nastawiona. A i Addik chyba z większą świadomością swoich uczuć inaczej do tego podchodził co nim zwykle targa.

W każdym razie emocji i wrażeń nie brakowało:
-było kilka pierwszych razów – podróż pociągiem, metro, tramwaj.
-były miejsca widywane dotychczas w telewizji – sejm, pałac kultury, stadiony, no i oczywiście Centrum Nauki Kopernik – tu najbardziej się podobała część „mózgowa” „wodna” i „hałasowa”.

wiewi-25C3-25B3rka pawie widok pkin ogie-25C5-2584DSC02674

I na koniec taka zabawna sytuacja – po paru godzinach chodzenia, zwiedziwszy m.in Łazienki, obejrzawszy stadion Legii doczłapaliśmy się wreszcie do Sejmu.  Sejm stoi jak wół, pomylić z niczym się go nie da, ale Addik z przekonaniem twierdzi, że to nie tu….
Dlaczego? W polu widzenia nie było parkingu, na którym nakręcili parę scen do Rancza :))))
Tradycją staje się zatem szukanie miejsc znanych z filmów albo seriali, a  ukochane Ranczo i w Warszawie „bywa”. Addik miał nadzieję, że jak w zeszłym roku uda się ich popodglądać, ale ani parkingu, ani ekipy nie znaleźliśmy. Udało nam się za to zwiedzić wnętrze budynku.

Ogólnie, mimo, że baterii naładować mi się nie udało – fajna wycieczka 😉